Poniedziałek, 17 sierpnia 2026
Imieniny: Jacek, Miron, Anita

Wypadek nad Bystrzycą w Świdnicy. Karetka odjechała z miejsca zdarzenia, nie udzielając pomocy

Reklamuj sie w tym artykule

W sobotę 16 sierpnia 2026 r. w Świdnicy doszło do groźnego wypadku. Kobieta spadła z muru do koryta rzeki Bystrzycy, doznając urazu głowy. Na miejscu szybko pojawiła się karetka pogotowia, ale ku zaskoczeniu świadków – odjechała, nie udzielając poszkodowanej pomocy. Sytuacja wywołała ogromne kontrowersje i pytania o działanie służb ratunkowych.

Przebieg wypadku i pierwsza pomoc

Do zdarzenia doszło około godziny 19:24 w rejonie centrum handlowego przy ul. Kliczkowskiej. Kobieta spadła z muru do koryta rzeki. Świadkowie – w tym mąż poszkodowanej, rowerzyści oraz pani Violetta z córką – natychmiast ruszyli z pomocą. Jak relacjonowali, kobieta miała głowę we krwi i była nieprzytomna, a oni nie mogli jej wyciągnąć z wody.

Na miejscu jako pierwsi pojawili się strażacy, którzy wydostali poszkodowaną na brzeg. Około godziny 19:44 interweniowała już policja. Kobieta w wieku 54 lat została przewieziona do szpitala, gdzie wykonano tomografię i zszyto ranę. Poszkodowana odzyskała przytomność, a lekarze zaplanowali dalsze badania kręgosłupa.

Kontrowersje wokół działań pogotowia

Największe emocje wzbudziło zachowanie pierwszego zespołu ratownictwa medycznego (ZRM), który przyjechał na miejsce o godzinie 19:32. Świadkowie twierdzą, że karetka podjechała, ale nikt z niej nie wysiadł, po czym odjechała. Pani Violetta, która zatrzymała karetkę na rondzie, usłyszała od lekarki, że zespół ma inne wezwanie i należy dzwonić ponownie.

Jak wyjaśniła Beata Szczepankowska z Pogotowia Ratunkowego w Świdnicy, pierwszy ZRM nie odnalazł osoby poszkodowanej, a dyspozytor polecił zakończenie zlecenia. O godzinie 19:34 zespół otrzymał dyspozycję do innego zdarzenia. Szczepankowska podkreśliła, że to dyspozytor decyduje o priorytecie wyjazdu, a wstępna analiza nie potwierdza, by zespół dotarł do poszkodowanej.

Reakcja służb i dalsze postępowanie

Po interwencji świadków zadysponowano drugi ZRM, który dotarł na miejsce w ciągu 5 minut od zadysponowania, około godziny 20:13. W międzyczasie zadysponowano również Lotnicze Pogotowie Ratunkowe, jednak śmigłowiec został odwołany.

Rzeczniczka świdnickiej policji, asp. Magdalena Ząbek, potwierdziła, że kobieta została przewieziona do szpitala i odzyskała przytomność. Beata Szczepankowska zapowiedziała, że trwają czynności wyjaśniające w tej sprawie. Pogotowie Ratunkowe w Świdnicy analizuje całe zdarzenie, aby ustalić, dlaczego pierwszy zespół nie udzielił pomocy.

Dlaczego ta sprawa jest ważna dla mieszkańców?

Ta sytuacja budzi niepokój wśród mieszkańców Świdnicy, którzy zastanawiają się, czy w nagłych przypadkach mogą liczyć na szybką i skuteczną pomoc. Odjechana karetka, brak komunikacji ze świadkami i opóźnienie w dotarciu drugiego zespołu to sygnały, które wymagają wyjaśnienia. Mieszkańcy oczekują, że służby ratunkowe będą działać sprawnie i z pełnym zaangażowaniem, a każda minuta zwłoki może mieć znaczenie dla zdrowia i życia.

Co dalej?

Pogotowie Ratunkowe w Świdnicy zapowiada dalsze czynności wyjaśniające. Mieszkańcy mogą liczyć na to, że sprawa zostanie dokładnie przeanalizowana, a ewentualne błędy zostaną wyciągnięte na światło dzienne. To ważne, aby podobne sytuacje nie miały miejsca w przyszłości, a zaufanie do służb ratunkowych zostało odbudowane.

Zgłoś poprawkę do redakcji

Jeśli zauważyłeś błąd merytoryczny, nieścisłość lub chcesz sprostować informację - napisz do nas. Twoje zgłoszenie trafi bezpośrednio do redakcji.

Odpiszemy na podany adres e-mail.
MW

Marek Wyrzykowski

35 lat w lokalnych mediach, pilnuje faktów i tonu rozmowy o Świdnicy.

Więcej artykułów →

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!