Pożar hałdy odpadów w Strzegomiu nadal dogaszany. Strażacy wracają tam codziennie
Pożar składowiska odpadów plastikowych przy ul. Kolejowej w Strzegomiu nie zakończył się wraz z opanowaniem ognia - po pięciu dniach od zdarzenia strażacy nadal muszą wracać na pogorzelisko, by usuwać kolejne zarzewia.
Jak podkreśla bryg. Łukasz Grzelak z KP PSP w Świdnicy, całe działanie może potrwać jeszcze jakiś czas. Największym problemem jest sama konstrukcja hałdy, bo ogień przenikał przez wiele warstw sprasowanych odpadów, a taka głęboka masa wymaga stałego dogaszania.
Ogień objął nie tylko składowisko
Pożar wybuchł w sobotę, 11 lipca, przed godziną 17:00. Straż pożarna otrzymała zgłoszenie o dużym pożarze, który objął teren nieużytkowanych obiektów kolejowych. W ogniu znalazły się m.in. stara parowozownia i wieża ciśnień, a głównym źródłem problemu było nieczynne składowisko sprasowanych odpadów plastikowych.
Ze względu na bardzo silne zadymienie mieszkańcy zostali wezwani do zamykania okien. To pokazuje, jak szybko lokalny pożar może stać się uciążliwy nie tylko dla służb, ale także dla okolicznych domów i firm.
Setki strażaków i wiele godzin walki z ogniem
Do gaszenia pożaru skierowano ogromne siły. Przez ponad dobę na miejscu działało 220 strażaków z 57 zastępów. Choć ogień udało się opanować w niedzielę, 12 lipca, problem nie zniknął - wciąż pojawiają się niewielkie ogniska żaru, które trzeba natychmiast likwidować.
„Niestety, takie miejsca jak wysypiska sprawiają wiele trudności, a ich gaszenie jest skomplikowane m.in. na wiele warstw odpadów. Hałda w Strzegomiu jest bardzo głęboka”.
bryg. Łukasz Grzelak, KP PSP w Świdnicy
Na miejscu codziennie pracują strażacy z OSP w Strzegomiu. W działaniach wspiera ich lokalna firma dysponująca ciężkim sprzętem, który pomaga przelewać najbardziej zagrożone fragmenty hałdy. Do akcji włączają się również władze gminy.
Śledztwo prokuratury i pytania bez odpowiedzi
Sprawą pożaru oraz samego składowiska zajmuje się już Prokuratura Rejonowa, która 13 lipca wszczęła śledztwo. Na obecnym etapie postępowania nie udało się ustalić ani miejsca, ani przyczyny pojawienia się ognia.
Prokuratura Okręgowa w Świdnicy poinformowała również, że dotychczasowe czynności nie pozwalają jeszcze stwierdzić, czy pożar był skutkiem działania człowieka - umyślnego lub nieumyślnego. Oznacza to, że wyjaśnianie okoliczności zdarzenia potrwa, a dla strażaków priorytetem pozostaje dalsze dogaszanie hałdy.
To zdarzenie ma znaczenie dla lokalnej społeczności nie tylko z powodu skali akcji ratowniczej, ale także przez wpływ na bezpieczeństwo mieszkańców, jakość powietrza i funkcjonowanie okolicy. Długotrwałe dogaszanie pokazuje, że skutki takich pożarów mogą być odczuwalne jeszcze wiele dni po opanowaniu płomieni.
Co dalej na pogorzelisku
Na ten moment nie ma informacji o szybkim zakończeniu działań. Strażacy nadal będą sprawdzać i przelewać miejsca, w których może dojść do ponownego zapłonu, a skala prac zależy od tego, jak głęboko w hałdzie utrzymuje się żar.
W najbliższym czasie można więc spodziewać się dalszej obecności służb przy ul. Kolejowej w Strzegomiu. Równolegle swoje czynności prowadzi prokuratura, która ma ustalić, co doprowadziło do pożaru składowiska.
Informacje przekazały KP PSP w Świdnicy oraz Prokuratura Okręgowa w Świdnicy.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!