Strażacy nadal dogaszają spaloną hałdę plastiku. Pogorzelisko pod stałym nadzorem
Ogromny pożar został już opanowany, ale na spalonej hałdzie plastików wciąż trwa żmudne dogaszanie i sprawdzanie, czy ukryte zarzewia nie wznowią ognia. Strażacy zapowiadają, że będą wracać na miejsce jeszcze przez najbliższy czas.
Pogorzelisko nadal może się zapalić
Mł. kpt. Paweł Szydłowski z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Świdnicy podkreśla, że teren po pożarze pozostaje bardzo trudny do zabezpieczenia. Choć ogień został stłumiony, w głębi hałdy mogą wciąż znajdować się niewielkie zarzewia, które dopiero po czasie wydostaną się na powierzchnię.
Pogorzelisko to wciąż bardzo problematyczne miejsce, dlatego przez najbliższy czas będziemy tam jeszcze dojeżdżać. W każdej chwili może pojawić się iskra, której teraz nie widać.
Paweł Szydłowski, Komenda Powiatowa Państwowej Straży Pożarnej w Świdnicy
Na miejscu pracują obecnie cztery zastępy OSP, które przelewają pogorzelisko wodą. W działaniach pomaga także koparka, rozgrzebująca nadpalone warstwy hałdy, aby dotrzeć do miejsc, w których ogień mógł przetrwać pod powierzchnią.
Akcja bez obciążania sieci wodociągowej
Strażacy starają się prowadzić działania w taki sposób, by nie powodować dodatkowych utrudnień dla mieszkańców okolicy. Z tego powodu ograniczają korzystanie z gminnej sieci wodociągowej, aby nie obniżać ciśnienia wody w domach i nie zakłócać codziennego funkcjonowania lokalnej społeczności.
Według informacji przekazanych przez straż pożarną sytuacja jest już opanowana, ale nie oznacza to końca pracy. Dogaszanie takiego miejsca wymaga cierpliwości, regularnych kontroli i ponownego polewania tych fragmentów, które mogą skrywać gorące punkty.
Staramy się nie korzystać z gminnej sieci wodociągowej, żeby nie obniżać ciśnienia wody dla mieszkańców. Pomaga nam także koparka, która rozgrzebuje pogorzelisko. Sytuacja jest opanowana, ale działania potrwają jeszcze jakiś czas.
Paweł Szydłowski, Komenda Powiatowa Państwowej Straży Pożarnej w Świdnicy
Stały dozór policji i właściciela terenu
Teren po pożarze pozostaje pod nadzorem policji oraz właściciela. Ich zadaniem jest natychmiastowe reagowanie, jeśli pojawią się jakiekolwiek symptomy ponownego zagrożenia. To ważne, bo ognisko może tląć się głęboko i nie zawsze być widoczne nawet dla kamer termowizyjnych.
Strażak zaznacza, że szybka reakcja ma kluczowe znaczenie, ponieważ niewidoczne zarzewia mogą przez pewien czas pozostawać uśpione, a potem ponownie się uaktywnić. Dlatego miejsce wciąż wymaga stałej kontroli i ostrożności ze strony wszystkich osób odpowiedzialnych za bezpieczeństwo terenu.
Co to oznacza dla mieszkańców
Sprawa ma znaczenie także dla lokalnej społeczności, bo każdy nawrót ognia oznaczałby ponowną akcję ratowniczą, dodatkowe zadymienie oraz ryzyko utrudnień w sąsiedztwie. Ważne jest również to, że działania prowadzone są tak, by nie pogarszać warunków dostępu do wody w okolicy.
Strażacy apelują, by nie wchodzić na teren pogorzeliska i zachować ostrożność w jego pobliżu. Miejsce pozostaje niebezpieczne mimo opanowania pożaru, a całkowite wyeliminowanie ryzyka potrwa jeszcze kilka dni.
Co dalej na spalonej hałdzie
W najbliższych dniach straż pożarna będzie nadal wracać na pogorzelisko, przelewać je wodą i kontrolować, czy nie pojawiają się kolejne zarzewia. Do czasu pełnego wygaszenia hałda będzie pod stałym nadzorem, a służby i właściciel terenu mają reagować na każdy niepokojący sygnał.
To oznacza, że chociaż największy pożar został już ugaszony, prace zabezpieczające jeszcze się nie kończą. Dopiero kolejne dni pokażą, czy miejsce uda się całkowicie oczyścić z ukrytego ognia.
Informacje przekazała Komenda Powiatowa Państwowej Straży Pożarnej w Świdnicy.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!