Franciszek Halicki z tytułem mistrza Polski. Teraz celuje w mistrzostwa świata
Franciszek Halicki wywalczył tytuł mistrza Polski juniorów w klasie F1A, a już za kilka dni ma rozpocząć przygotowania do startu w mistrzostwach świata w Macedonii Północnej.
Rywalizacja na pilskim lotnisku
Na lotnisku Aeroklubu Ziemi Pilskiej rozegrano 91. Mistrzostwa Polski Juniorów w klasach F1A, F1B, F1P i F1Q oraz Mistrzostwa Polski Modeli Swobodnie Latających w klasach F1A, F1B, F1C i F1Q standard. Organizacją zajęła się Komisja Modelarska Aeroklubu Polskiego przy wsparciu Pilskiego Stowarzyszenia Modelarzy Lotniczych.
W klasie F1A juniorów wystartowało łącznie 16 zawodników z 5 klubów sportowych. W stawce znalazł się Franciszek Halicki, mieszkaniec Świdnicy, obecnie reprezentujący Aeroklub Ziemi Pilskiej. Zawody miały dodatkową rangę, bo obok niego startowali także pozostali członkowie kadry narodowej Aeroklubu Polskiego, w tym reprezentanci Polski na tegoroczne mistrzostwa świata juniorów.
Trudne warunki i walka o finał
Start rywalizacji wyznaczono na godz. 8.00, a pierwsze kolejki odbywały się przy bardzo wymagających warunkach wiatrowych. Zawodnicy musieli mierzyć się z podmuchami kierującymi modele w stronę pobliskich zabudowań i zalesionego terenu dawnej płyty postojowej. W pierwszej serii limit lotu ustawiono na 180 sek., a później – ze względu na pogarszające się warunki – skrócono go do 120 sek.
To właśnie ten etap okazał się kluczowy dla układu tabeli. Franciszek Halicki uzyskał jeden z wyników tylko nieznacznie przekraczających limit, a mimo to zachował szansę na walkę o medal. Do dogrywki awansowało ostatecznie tylko trzech zawodników: Mikołaj Gołubowski z Aeroklubu Białostockiego, Marek Mandziak z Aeroklubu Poznańskiego oraz świdniczanin. Z finałowej rywalizacji wypadł m.in. Tymon Niezborała z Aeroklubu Ziemi Pilskiej, który zaliczył dwa słabsze loty.
Franciszek Halicki latał tego dnia poprawnie choć i z dużym szczęściem, gdyż w jednej z kolejek jego model wylatał tylko 128 sek., a więc tylko 8 sek ponad limit maksa.
Ryszard Halicki
Dogrywka, która dała złoto
Przed dogrywką zawodnicy musieli dostosować modele do upalnej pogody i słabnącego wiatru. Temperatura przekroczyła 35 stopni, a Franek zdecydował się na lot węglowym flaperem, czyli modelem, na którym wcześniej nie startował ani w kolejkach zasadniczych, ani w dogrywkach. To rozwiązanie okazało się trafione.
W rozgrywce finałowej organizatorzy wprowadzili kilka warunków: 7-minutowy czas startowy, 240 sek. lotu swobodnego oraz kontrolę wysokości przy pomocy RCDT i altimetru. Halicki wystartował po około trzech minutach krążenia, a jego model wszedł w lot swobodny bardzo pewnie. Pozostali rywale ruszyli niemal w ostatniej minucie czasu startowego. Po zakończeniu dogrywki wyniki były już jasne: model Franciszka Halickiego osiągnął wysokość 40 m, model Mikołaja Gołubowskiego 17 m, a Marek Mandziak nie uzyskał pełnego maksa i zakończył lot po 237 sek.
Po wylądowaniu modeli i odczycie danych z altimetru okazało się, ze model Franciszka Halickiego po 240 sek. locie był na wysokości 40 m, model Mikołaja Gołubowskiego na wysokości 17 m, a model Marka Mandziaka nie wylatał maksa i wylądował po 237 sek. lotu dogrywkowego
Ryszard Halicki
Świdnica będzie trzymać kciuki za kolejny start
Zwycięstwo Franciszka Halickiego ma znaczenie także dla lokalnej społeczności, bo pokazuje, że zawodnik związany ze Świdnicą należy do ścisłej krajowej czołówki w sporcie modelarskim. Dla młodego reprezentanta to nie tylko medal mistrzostw Polski, ale też ważny krok przed występem na światowej imprezie. Takie sukcesy promują miasto i region w dyscyplinie, która wymaga precyzji, cierpliwości i wielu godzin treningu.
Przed Halickim jeszcze kilka treningów na łąkach w okolicach Mieroszowa, gdzie ma doskonalić przede wszystkim elementy strzału. Następnie, 25 lipca, zawodnik wyjedzie do Macedonii Północnej na mistrzostwa świata juniorów. To właśnie tam zweryfikuje się forma, którą zbudował podczas krajowego czempionatu.
Informacje przekazał Ryszard Halicki.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!