Rusza proces mężczyzny oskarżonego o zabicie amstaffa w gminie Świdnica
Po niemal 2 latach od makabrycznego odkrycia sprawa zabicia psa w okolicach Witoszowa Dolnego i Modliszowa trafia na wokandę. Mieszkaniec gminy Świdnica stanie przed sądem, a proces ma rozpocząć się na początku sierpnia.
Zwłoki psa znalezione w stawie
Do zdarzenia doszło 18 września, późnym wieczorem, gdy osoby wybierające się na ryby zauważyły w stawie w okolicach Witoszowa Dolnego-Modliszowa zawinięte w koc i oklejone taśmą zwłoki psa. Na miejscu szybko pojawiła się policja, która zabezpieczyła ciało zwierzęcia i przeprowadziła oględziny.
Pies miał ostrze noża wbite w głowę
Marek Rusin, prokurator rejonowy
Już wtedy było jasne, że nie chodzi o zwykłe porzucenie martwego zwierzęcia, lecz o sprawę, która od początku budziła silne emocje. Ujawnione okoliczności wskazywały na wyjątkowo brutalny przebieg wydarzeń, a śledczy zaczęli badać, co dokładnie wydarzyło się w domu i w jego otoczeniu.
Zarzut zabicia ze szczególnym okrucieństwem
20 września policja wszczęła dochodzenie w sprawie zabicia psa ze szczególnym okrucieństwem. Tego samego dnia na komendę zgłosił się mężczyzna, który przyznał, że to on zabił zwierzę, i przedstawił własną wersję zdarzeń. Jak ustalono, pochodzi z jednej z wsi sąsiadujących z Witoszowem Dolnym.
Dzień później, 21 września, Piotr S. usłyszał zarzut zabicia ze szczególnym okrucieństwem psa rasy amstaff, maści czarnej, po zadaniu ciosów ostrym narzędziem w potylicę i skroń głowy oraz w okolice tułowia. Mężczyzna złożył obszerne wyjaśnienia i przyznał się do zarzucanego czynu.
17 września, gdy córka położyła się spać, pies położył się obok niej na łóżku. Dziewczynka zawołała ojca, prosząc, żeby mogła spać z rodzicami i on się zgodził. Kiedy dziecko schodziło z łóżka, pies zaczął się agresywnie zachowywać. Zaczął szczekać i atakować. Mężczyzna złapał konika bujanego, wycofywał się do kuchni i tam znalazł nóż i wtedy zadał mu ciosy w tułów i głowę. Zanim to zrobił, na pomoc ruszyła żona, która próbowała odciągnąć zwierzę i wówczas została pogryziona
Marek Rusin, prokurator rejonowy
Śledczy zaznaczali jednak, że przedstawiona przez podejrzanego wersja musi zostać dokładnie zweryfikowana. Sprawdzano zarówno relację o ataku psa, jak i opis reakcji domowników oraz przebiegu samego zdarzenia.
Dowody, wyjaśnienia i finał śledztwa
Wstępne ustalenia potwierdziły, że żona Piotra S. miała obrażenia po ugryzieniach. W materiale dowodowym znalazł się także koń bujany ze śladami walki. Podczas przesłuchań mężczyzna miał przyznać, że wcześniej był już pogryziony, ale prokuratura podkreślała, że sam ten fakt nie przesądza o przebiegu zdarzeń.
Piotr S. tłumaczył również, dlaczego pozbył się ciała zwierzęcia. Według jego relacji miał przestraszyć się całej sytuacji, a następnego dnia wrócić po zwłoki, ponieważ ogarnęło go poczucie winy. Psa jednak już nie było. Z ustaleń śledczych wynika także, że wcześniej posiadał psy tej samej rasy, a według relacji znajomych nie radził sobie z amstaffem o imieniu Roki.
23 czerwca do Sadu Rejonowego w Świdnicy trafił akt oskarżenia. Prokuratura podtrzymała zarzut w całości, a badana przez śledczych wersja o agresywnym ataku psa na ludzi nie znalazła potwierdzenia. Z uwagi na oczekiwanie na opinie biegłych postępowanie zakończyło się dopiero w tym roku.
Dlaczego ta sprawa poruszyła lokalną społeczność
Sprawa odbiła się szerokim echem w gminie Świdnica, bo dotyczyła nie tylko śmierci zwierzęcia, ale też dramatycznych okoliczności, które według śledczych wymagały pełnego wyjaśnienia. Takie zdarzenia budzą silne emocje, ponieważ łączą w sobie kwestie bezpieczeństwa domowego, odpowiedzialności właściciela zwierzęcia oraz granic reakcji w sytuacji kryzysowej.
Dla mieszkańców to także przypomnienie, że nawet lokalne, pozornie jednostkowe zdarzenie może przerodzić się w wielomiesięczne postępowanie karne. W tej sprawie teraz kluczowe będą dowody, zeznania i ocena sądu.
Co będzie dalej
Proces Piotra S. ma rozpocząć się na początku sierpnia. To wtedy sąd zacznie rozpoznawać akt oskarżenia i wyjaśniać wszystkie wątpliwości związane ze śmiercią psa, wersją przedstawioną przez oskarżonego oraz materiałem zgromadzonym przez prokuraturę.
To właśnie od przebiegu rozpraw zależeć będzie, czy sąd podzieli ocenę śledczych i jak ostatecznie zostanie oceniona odpowiedzialność mężczyzny za ten czyn.
Źródło: Prokuratura Rejonowa w Świdnicy.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!