Schron pod blokiem w Świdnicy. Hitlerowska stacja telefoniczna doczeka się remontu?
Pod ziemią, ukryty pod niepozornym przedwojennym budynkiem mieszkalnym przy ulicy Lwa Tołstoja, przetrwał niemal w nienaruszonym stanie hitlerowski schron telekomunikacyjny. Łączył Berlin ze Lwowem, a po wojnie trafił w ręce polskiej poczty. Teraz, po latach poszukiwań nowego właściciela, w końcu rozpoczynają się w nim poważne prace remontowe.
Hitlerowska autostrada telefoniczna pod Świdnicą
Stacja wzmacniakowa o kryptonimie „Schweidnitz I” powstała pod koniec lat 30. XX wieku, w ramach przygotowań III Rzeszy do wojny. Zamaskowano ją pod specjalnie zaprojektowanym blokiem mieszkalnym z ogrodem. Miała zapewnić łączność telefoniczną między wschodnimi rubieżami a Wrocławiem, Legnicą i Berlinem. Jak wyliczali eksperci ze Stowarzyszenia Labiryntarium, załoga schronu była w stanie pracować i przetrwać w odcięciu od świata nawet przez miesiąc.
Po wybuchu wojny i rozpoczęciu budowy gigantycznego kompleksu „Riese” w Górach Sowich świdnicka stacja stała się jego integralną częścią. W Rzeczce powstała bowiem druga stacja – „Schweidnitz II”. Dzięki temu wszystkie połączenia z podziemnych sztolni kierowano właśnie przez Świdnicę, a stamtąd dalej do stolicy Niemiec. Po 1945 roku nieruchomość przejęła Pocztą Polską, Telegraf i Telefon, a później Telekomunikacja Polska.
- Schweidnitz I, to nazwa stacji wzmacniakowej w Świdnicy, która najpierw służyła wzmacnianiu połączeń ze wschodnich rubieży III Rzeszy głównie do Wrocławia, Legnicy i Berlina. W momencie wejścia w życie realizacji budowy wielkiego Kompleksu „Riese” stała się również jego częścią. W Rzeczce powstała zgodnie z tym projektem kolejna stacja wzmacniakowa, której nadano nazwę Schweidnitz II. Odtąd połączenia ze wszystkich budowanych sztolni w Górach Sowich kierowane były przez Rzeczkę do Świdnicy i dalej do samego Berlina.
- Stowarzyszenie Labiryntarium
„Rezerwat” techniki i sprzedaż za 1,1 mln zł
Na początku XXI wieku dzięki Fundacji Otwarte Muzeum Techniki miłośnicy zabytków mogli od czasu do czasu zwiedzać podziemia. Zachowały się one w bardzo dobrym stanie – z oryginalnym wyposażeniem technicznym, konstrukcją i nawet świadomie zaprojektowaną kompozycją ogrodową. Eksperci nie mieli wątpliwości: to „niezwykle cenny zabytek architektury i techniki, dokumentujący w sposób całościowy i kompleksowy konstrukcję oraz wyposażenie budowli specjalnych, służących telekomunikacji”.
Mimo tej wartości przez kilka lat nikt nie chciał kupić nieruchomości. Spółka Orange Polska wystawiła ją na sprzedaż za 1,1 mln złotych i bezskutecznie czekała na chętnych. Dopiero w 2022 roku udało się znaleźć nabywcę – spółkę ST 1. Nowy właściciel od razu przystąpił do kompletowania dokumentów i pozwoleń wymaganych do rozpoczęcia przebudowy budynku mieszkalnego oraz remontu schronu.
Remont ze sztywnymi wytycznymi konserwatora
Obecnie inwestor ma już wszystkie niezbędne zgody. Jak poinformowała Joanna Kulik ze służb konserwatorskich, projekt obejmuje remont i adaptację dawnego budynku maskującego (biurowo-mieszkalnego) na funkcję mieszkalną, a także remont pomieszczeń podziemnego schronu, w którym pierwotnie mieściły się urządzenia stacji wzmacniakowej. Konserwator zabytków postawił twardy warunek: prace w schronie są obligatoryjne, a relikty technicznego wyposażenia muszą zostać zachowane.
- Uzgodniona dokumentacja projektowa uwzględnia zachowanie oraz prace remontowe schronu. Przewiduje także wykonanie indywidualnego wejścia, umożliwiającego udostępnianie schronu w sposób niekolidujący z funkcją mieszkalną dawnego budynku maskującego. Remont schronu w tym zachowanie reliktów technicznego wyposażenia było wskazane w wytycznych konserwatorskich jako obligatoryjne zalecanie.
- Joanna Kulik, starszy inspektor Wydziału Zabytków Nieruchomych w Wojewódzkim Urzędzie Ochrony Zabytków
Na razie ekipy skupiają się na części naziemnej. Jak zapewnia konserwator, inwestor na bieżąco uzgadnia szczegóły wykonawcze i dotąd nie stwierdzono żadnych nieprawidłowości. Kluczowe pytanie dla mieszkańców i pasjonatów historii brzmi jednak: czy po zakończeniu prac schron zostanie udostępniony zwiedzającym? Redakcja skierowała to pytanie do inwestora, ale do momentu publikacji artykułu nie otrzymała odpowiedzi.
Dlaczego to ważne dla regionu?
Świdnicki schron to nie tylko lokalny kuriozum, ale element europejskiej infrastruktury telekomunikacyjnej z czasów II wojny światowej. Obiekt jest jednym z nielicznych, które zachowały oryginalne wyposażenie techniczne w kompletnym zespole – od ogrodu po podziemne urządzenia. Dla społeczności Dolnego Śląska to namacalne świadectwo, że tzw. Kompleks Riese sięgał dalej niż tylko podziemne sztolnie w Górach Sowich. Jeśli po remoncie schron zostanie otwarty dla publiczności, może stać się ważnym punktem na turystycznej mapie regionu, przyciągającym zarówno badaczy, jak i rodziny szukające nietypowej atrakcji.
Na razie inwestor nie ujawnia dalszych planów. Wiadomo jednak, że podziemne wejście będzie zaprojektowane tak, by nie przeszkadzać mieszkańcom nowego lokalu. Czy wystarczy to, by uratować ten unikatowy zabytek przed zapomnieniem, a jednocześnie zapewnić mu nowe życie? Odpowiedź poznamy w ciągu najbliższych miesięcy.
Informacje przekazał Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków w oparciu o dokumentację projektową inwestora.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!