Przewrót w radzie Świdnicy jednak legalny? Wojewoda nie uchyli uchwał, Lewandowski zapowiada sąd
25 czerwca 2026 roku sesja Rady Miejskiej w Świdnicy, która miała dotyczyć absolutorium dla prezydent Beaty Moskal-Słaniewskiej, zamieniła się w polityczny przewrót. Koalicja Obywatelska, wykorzystując większość, odwołała przewodniczącego Krzysztofa Lewandowskiego i wiceprzewodniczącego Andrzeja Ory, przejmując prezydium. Mimo zarzutów o złamanie prawa, wojewoda dolnośląski Anna Żabska uznała uchwały za ważne. Były przewodniczący nie składa broni i zapowiada pozew do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego.
Przebieg burzliwej sesji – przerwa, która nie była przerwą
Po zgłoszeniu wniosków o odwołanie Lewandowskiego ogłosił on przerwę w obradach do poniedziałku i opuścił salę. Radni koalicji nie przerwali jednak posiedzenia – prowadzenie przejął wiceprzewodniczący Rafał Fasuga (Nowa Lewica), który doprowadził do głosowania nad odwołaniem starego prezydium i wyborem nowych władz. Lewandowski, przekonany o nielegalności działań, złożył do wojewody wniosek o unieważnienie uchwał, argumentując, że przerwa została zarządzona zgodnie z przepisami, a obrady prowadziła osoba nieuprawniona.
W swoim oświadczeniu były przewodniczący wskazał na trzy kategorie naruszeń: złamanie statutu miasta w trybie wnoszenia projektów uchwał, naruszenie art. 19 ust. 2 ustawy o samorządzie gminnym (prowadzenie obrad przez wiceprzewodniczącego, który nie był najstarszy wiekiem) oraz nielegalne wznowienie sesji w czasie przerwy. Zgodnie z ustawą, w przypadku nieobecności przewodniczącego obowiązki przejmuje najstarszy wiekiem wiceprzewodniczący – wtedy był to 74-letni Andrzej Ora, a nie 49-letni Rafał Fasuga.
„W tej sprawie kumulują się co najmniej trzy kategorie naruszeń: naruszenie Statutu Miasta w zakresie trybu wnoszenia i opiniowania projektów uchwał, naruszenie art. 19 ust. 2 ustawy o samorządzie gminnym w zakresie procedowania uchwał w czasie przerwy i pod przewodnictwem osoby nieuprawnionej oraz naruszenie zasad organizacji sesji – obejście decyzji Przewodniczącego o przerwie i nielegalne „wznowienie” sesji przez wiceprzewodniczącego i grupę radnych.”
Krzysztof Lewandowski, były przewodniczący Rady Miejskiej w Świdnicy
Stanowisko wojewody – przerwa bezprawna, uchwały ważne
Dolnośląski Urząd Wojewódzki, po analizie nagrań i dokumentów, stwierdził, że podjęte uchwały są ważne. Rzecznik wojewody Tomasz Jankowski odpiera zarzuty dotyczące wprowadzenia uchwał do porządku obrad. Wskazuje, że rada, korzystając z art. 20 ust. 1a ustawy o samorządzie gminnym, może bezwzględną większością głosów zmienić porządek obrad – i tak właśnie zrobiono (12 głosów za, 4 przeciw, 2 wstrzymujących się). Przepisy statutu miasta, na które powoływał się Lewandowski, nie mają w tym przypadku zastosowania.
Kluczowe jest jednak rozstrzygnięcie w sprawie samej przerwy. Zdaniem nadzoru, zarządzenie przerwy przez Lewandowskiego bez zgody rady było bezskuteczne. Zgodnie z § 14 ust. 2 statutu Miasta Świdnica, o przerwaniu sesji decyduje rada na wniosek przewodniczącego lub radnego – a nie jednostronnie przewodniczący. Wobec tego sesja formalnie trwała, a radni mieli prawo kontynuować obrady pod przewodnictwem wiceprzewodniczącego Fasugi.
„Analiza nagrania z sesji nie potwierdziła, że okoliczność dalszego prowadzenia sesji przez Wiceprzewodniczącego Rafała Fasugę należy uznać za istotne naruszenie prawa, albowiem nie można stwierdzić, że sesja była prowadzona przez osobę nieuprawnioną, co oznacza, że nie ma podstaw do stwierdzenia nieważności uchwał.”
Tomasz Jankowski, rzecznik prasowy wojewody dolnośląskiego
Spór o interpretację prawa – dlaczego nadzór zignorował art. 19 ust. 2?
Największe kontrowersje budzi stanowisko wojewody w kwestii prowadzenia obrad przez Rafała Fasugę. Art. 19 ust. 2 ustawy o samorządzie gminnym jednoznacznie wskazuje, że w przypadku nieobecności przewodniczącego obrady prowadzi wiceprzewodniczący najstarszy wiekiem. W Świdnicy był nim Andrzej Ora (74 lata), nie Rafał Fasuga (49 lat). Mimo to nadzór uznał, że nie doszło do „istotnego naruszenia prawa”, nie wyjaśniając, dlaczego przepis ten nie został zastosowany. Dla Lewandowskiego i jego pełnomocnika, radcy prawnego dra Piotra Sosińskiego jest to dowód na polityczne a nie prawne rozstrzygnięcie.
Poseł Robert Jagłapublicznie wskazywał, że celem działań podczas sesji było obsadzenie konkretnych stanowisk w prezydium i urzędzie przez radnych Koalicji Obywatelskiej. Wojewoda, zapytany o apolityczność nadzoru, zapewnił, że decyzja opiera się wyłącznie na literze prawa. Jednak zignorowanie wyraźnego przepisu ustawowego budzi wątpliwości wśród obserwatorów lokalnej sceny politycznej.
„Nadzór Wojewody w ocenie uchwał opiera się na prawie, a nie na deklaracjach politycznych.”
Tomasz Jankowski, rzecznik prasowy wojewody dolnośląskiego
Kontekst lokalny – dlaczego ta sprawa ma znaczenie dla mieszkańców
Decyzja wojewody ma bezpośredni wpływ na stabilność władzy w Świdnicy. Nowe prezydium rady, wybrane podczas kontrowersyjnej sesji, będzie kierować pracami rady przez najbliższe miesiące, podejmując kluczowe uchwały budżetowe, inwestycyjne i dotyczące rozwoju miasta. Jeśli sąd uzna, że doszło do naruszenia prawa, cały proces legislacyjny od czerwca może zostać podważony, co sparaliżuje działanie samorządu. Mieszkańcy oczekują jasnych reguł i stabilności, tymczasem spór prawny odbija się na wizerunku rady i urzędu miasta.
Co dalej? Sądowa batalia przed WSA
Krzysztof Lewandowski nie zamierza się poddać. Zapowiedział zaskarżenie decyzji wojewody do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego we Wrocławiu. W grę wchodzi także ewentualna skarga kasacyjna do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Sprawa może ciągnąć się miesiącami, a w międzyczasie nowe prezydium będzie działać, choć pod znakiem zapytania co do legalności swoich uchwał. Dla mieszkańców Świdnicy najważniejsze jest, by spór został rozstrzygnięty w sposób transparentny i zgodny z prawem, niezależnie od politycznych sympatii. Źródło: Urząd Wojewódzki we Wrocławiu oraz oświadczenia stron.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!