Sobota, 18 lipca 2026
Imieniny: Emilian, Erwina, Kamil

Świdnica po zdjęciu twierdzy: jak miasto urosło sześciokrotnie i zmieniło oblicze

Reklamuj sie w tym artykule

Gdy Świdnica przestała być twierdzą, rozpoczął się jeden z najbardziej spektakularnych okresów w jej dziejach - w zaledwie trzydzieści lat miasto powiększyło się sześciokrotnie.

Koniec twierdzy i początek wielkiej przebudowy

Drugą odsłonę „Spaceru z Historią” Fundacja Symbioza poświęciła momentowi, który na dobre odblokował rozwój miasta. Historyk Sobiesław Nowotny przypomniał uczestnikom, że przez ponad wiek śródmieście było zamknięte w obrębie fortyfikacji twierdzy fryderycjańskiej, co skutecznie ograniczało przestrzeń do rozwoju. Przełom nastąpił 4 października 1866 roku, kiedy Świdnica została ogłoszona miastem otwartym.

Rozbiórka umocnień ruszyła rok później i trwała do końca XIX wieku. Jak podkreślał prelegent, po dawnym systemie obronnym zachowało się niewiele, choć - jego zdaniem - możliwe było ocalenie choć jednej z wież. Prace związane z przekształcaniem miasta prowadzono jednak z ogromnym rozmachem, bez udziału współczesnych maszyn. Pierwszy samochód pojawił się w Świdnicy dopiero w 1908 roku, a wcześniej wszystko realizowano przy użyciu znacznie prostszych środków.

To był niebywały rozmachi aż trudno uwierzyć, że wszystko powstawało bez nowoczesnych maszyn czy samochodów.

Sobiesław Nowotny

Nowe ulice, media i infrastruktura, czyli miasto po modernizacji

Po likwidacji fortyfikacji Świdnica zyskała nie tylko większą przestrzeń, ale też zupełnie nowe standardy cywilizacyjne. Pojawiły się wodociągi, kanalizacja, oświetlenie gazowe oraz szerokie ulice, które miały odpowiadać wymogom obowiązującym w Cesarstwie Niemieckim. Zgodnie z tymi przepisami nowe trakty musiały być półtora raza szersze niż stojące przy nich budynki, co miało zwiększać bezpieczeństwo w razie pożaru lub zawalenia.

Spacer rozpoczął się na placu Grunwaldzkim, gdzie w krótkim czasie wyrastały reprezentacyjne gmachy. Wśród nich znalazły się budynki poczty, dwóch hoteli, Sądu Okręgowego działającego w czasach Cesarstwa, domu joannitów udzielającego pomocy medycznej oraz Braukommune, dzisiejszego Klubu Bolko, skupiającej świdnickich piwowarów. Jak zaznaczył Sobiesław Nowotny, miejsce to tętniło życiem i było sceną ważnych wydarzeń, jubileuszy oraz koncertów.

Zaskoczeniem dla uczestników była też informacja o dawnej funkcji obiektu, w którym przez lata działało WKU, a dziś planowane są komercyjne mieszkania. Budynek ten powstał pierwotnie jako kamienica jednej rodziny - należał do burmistrza, który doprowadził do uwolnienia miasta spod rygorów twierdzy.

Gospodarczy i kulturalny boom, który napędził Świdnicę

Nowotny zwracał uwagę, że urbanistyczny skok był tylko częścią większej przemiany. Wokół miasta zaczęły powstawać cegielnie i stolarnie, a dodatkowym impulsem stała się budowa dworca kolejowego w centrum Świdnicy. Rozwój finansowano m.in. dzięki ogromnym kontrybucjom płynącym do Cesarstwa po wygranych wojnach, w tym 5 mld franków w złocie zapłaconych przez Francję. Państwo oferowało również bardzo nisko oprocentowane kredyty, co ułatwiało mieszkańcom zakładanie firm i wznoszenie kamienic czynszowych.

Miasto korzystało z tej koniunktury także w kulturze i mediach. Przykładem była kamienica przy Al. Niepodległości 10, w której mieściło się wydawnictwo „Gazety Świdnickiej”. Jak przypomniał historyk, była to gazeta liberalna, ale nie jedyna - w mieście działało wtedy 53 wydawnictwa, w tym tytuły kierowane do kobiet i pisma stowarzyszeń. Samych tygodników było 7.

Świdnica szybko zaczęła odgrywać ważną rolę nie tylko na Dolnym Śląsku, ale i szerzej w skali niemieckiej. Co kilka lat organizowano tu ogólnoniemieckie wystawy rolnicze, drobiarskie i ogrodnicze, a do miasta przyjeżdżały największe nazwiska muzyczne i wokalne, w tym przedstawiciele rodziny Straussów. To pokazuje, że po zdjęciu wojskowych ograniczeń Świdnica weszła w okres dynamicznego wzrostu, który objął niemal każdą sferę życia.

Dlaczego ta historia wciąż ma znaczenie

Opowieść o przemianie Świdnicy to nie tylko lekcja lokalnej historii, ale też przypomnienie, jak bardzo decyzje administracyjne wpływają na codzienne życie mieszkańców. Zniesienie twierdzy otworzyło przestrzeń pod nowe ulice, infrastrukturę, zakłady rzemieślnicze, mieszkania i instytucje publiczne. Dla dzisiejszych świdniczan to ważny fragment tożsamości miasta, które z ograniczonej przestrzennie twierdzy przeobraziło się w nowoczesny ośrodek miejski.

Zainteresowanie spacerem potwierdziło, że takie spotkania są potrzebne. Kolejna okazja do poznania lokalnych dziejów już 19 lipca - wtedy o zapomnianej wsi Pisarzowice opowie Sylwia Osojca-Kozłowska, prezeska Fundacji Symbioza. Początek zaplanowano na 16.00, a zbiórka odbędzie się za halą sportową w Parku Centralnym.

Informacje przekazała Fundacja Symbioza.

Źródło: zobacz oryginał

Zgłoś poprawkę do redakcji

Jeśli zauważyłeś błąd merytoryczny, nieścisłość lub chcesz sprostować informację - napisz do nas. Twoje zgłoszenie trafi bezpośrednio do redakcji.

Odpiszemy na podany adres e-mail.
AJ

Anna Jurewicz

Reporterka od ludzi i kultury, od 14 lat opisuje Świdnicę z bliska.

Więcej artykułów →

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!