Śledztwo po pożarze składowiska w Strzegomiu. Prokuratura bada wątek podpalenia
Pożar nieczynnego składowiska odpadów przy ulicy Kolejowej w Strzegomiu pochłonął kilkadziesiąt godzin pracy setek ratowników, a teraz sprawą zajęła się Prokuratura Rejonowa w Świdnicy. Śledczy sprawdzają, czy ogień mógł zostać wzniecony celowo, bo już na początku akcji na zdjęciach z drona widoczne były oddzielne zarzewia ognia.
Akcja gaśnicza trwała niemal 30 godzin
Ogień pojawił się w sobotę, 11 lipca, przed godziną 17:00. Początkowo objął nieużytkowane obiekty kolejowe, w tym starą parowozownię i wieżę ciśnień, ale głównym źródłem problemu okazało się nieczynne składowisko sprasowanych odpadów z tworzyw sztucznych. Nad Strzegomiem unosił się gęsty, czarny dym, a strażacy od razu apelowali do mieszkańców o zamykanie okien.
Na miejsce skierowano także specjalistyczny samochód rozpoznania chemicznego, który na bieżąco monitorował powietrze pod kątem obecności niebezpiecznych substancji. Kulminacja działań przypadła na niedzielny wieczór, kiedy akcja dobiegała końca po niemal 30 godzinach walki z pożarem.
Setki ratowników, problemy z wodą i ekstremalne warunki
W gaszeniu pożaru uczestniczyło łącznie 220 ratowników z 57 zastępów straży pożarnej z powiatów świdnickiego, jaworskiego, wołowskiego i wałbrzyskiego. Do działań dołączono również siły z Komendy Wojewódzkiej PSP we Wrocławiu, specjalistyczny dron z wrocławskiej OSP oraz zabezpieczenie medyczne. W szczytowym momencie płonęła skondensowana pryzma plastiku o wysokości sięgającej 8 metrów.
Jak podkreśla bryg. Łukasz Grzelak, zastępca komendanta powiatowego PSP w Świdnicy, warunki były wyjątkowo trudne. Przeszkadzały przede wszystkim olbrzymie zadymienie, wysoka temperatura i kłopoty z dostępem do wody. Hydranty na miejscu nie działały prawidłowo albo były nieczynne, dlatego wodę trzeba było dowozić i pobierać z pobliskiego, nieczynnego kamieniołomu w Strzegomiu. Ze względu na skalę wysiłku strażakom zorganizowano też zaplecze techniczno-socjalne z miejscem odpoczynku i posiłku.
Akcja była bardzo trudna. Towarzyszyło jej olbrzymie zadymienie oraz bardzo wysoka temperatura. Problemem okazał się również dostęp do wody.
bryg. Łukasz Grzelak, zastępca komendanta powiatowego PSP w Świdnicy
Konieczne było stworzenie zaplecza techniczno-socjalnego dla strażaków z miejscem odpoczynku, gdzie mogliby przy tej bardzo trudnej akcji złapać oddech i spożyć posiłek. W tym miejscu należą się ogromne podziękowania dla gminy za to, że zapewniła strażakom wyżywienie
bryg. Łukasz Grzelak, zastępca komendanta powiatowego PSP w Świdnicy
Wiele zarzewi ognia i pierwsze pytania o przyczyny
Nieczynne składowisko przy ul. Kolejowej od lat uchodziło za miejsce podwyższonego ryzyka. Teren nie był użytkowany od co najmniej pięciu lat i pozostawał pod obserwacją strażaków. Sama możliwość samozapłonu budzi jednak wątpliwości. Bryg. Łukasz Grzelak zaznacza, że w ostatnich latach, mimo wysokich temperatur, miejsce nie zapaliło się samoistnie.
Duże znaczenie mogą mieć zdjęcia wykonane dronem na samym początku pożaru. Z nieoficjalnych ustaleń wynika, że ogień pojawił się w kilku niezależnych punktach jednocześnie. To właśnie ten trop sprawia, że śledczy nie wykluczają podpalenia jako jednej z głównych wersji zdarzeń. Teren, na którym znajdowało się składowisko, należy do prywatnego właściciela.
Przez te kilka lat, mimo panujących na zewnątrz bardzo wysokich temperatur, to miejsce nigdy się nie zapaliło. Dokładne przyczyny będą jednak przedmiotem śledztwa
bryg. Łukasz Grzelak, zastępca komendanta powiatowego PSP w Świdnicy
Prokuratura sprawdza nie tylko ogień, ale i odpowiedzialność za odpady
Prokurator Rejonowy w Świdnicy, Łukasz Cimała, poinformował, że w poniedziałek oficjalnie wszczęto śledztwo. Postępowanie prowadzone jest w kierunku art. 163 § 1 Kodeksu karnego oraz art. 183 § 1 kk, czyli dotyczących sprowadzenia pożaru zagrażającego życiu, zdrowiu lub mieniu oraz nielegalnego postępowania z odpadami. Za takie czyny grozi kara wieloletniego więzienia.
Jeszcze dziś na pogorzelisku mają zostać przeprowadzone szczegółowe oględziny z udziałem biegłych z zakresu pożarnictwa i ochrony środowiska. Śledczy będą ustalać m.in. stan prawny nieruchomości, właściciela porzuconych odpadów, sposób zabezpieczenia składowiska oraz to, kto może odpowiadać za wywołanie katastrofy.
Dlaczego to ważne dla mieszkańców Strzegomia
To zdarzenie miało bezpośredni wpływ na bezpieczeństwo lokalnej społeczności. Gęsty dym, konieczność monitorowania powietrza i wielogodzinna akcja gaśnicza pokazały, jak groźne mogą być niepilnowane składowiska odpadów w sąsiedztwie zabudowań i terenów użytkowanych przez mieszkańców.
Sprawa jest też istotna z punktu widzenia ochrony środowiska i odpowiedzialności za odpady. Wyniki śledztwa mogą odpowiedzieć nie tylko na pytanie, czy doszło do podpalenia, ale również kto dopuścił do tego, że nieczynne składowisko stało się potencjalnym źródłem tak poważnego zagrożenia.
Informacje przekazała Prokuratura Rejonowa w Świdnicy oraz Komenda Powiatowa PSP w Świdnicy.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!